kubis: (PB - Sara)
[personal profile] kubis
Spokojnych i radosnych świąt, odpoczynku, dobrego jedzenia, fajnych prezentów, a na nadchodzący rok życzę Wam miłości, pasji, szczęścia, spełnienia marzeń, siły i zdrowia, a co.
____


Nie wyrobiłam się z prezentami, sorii, dudes.
Będę nadrabiać, na razie wklejam dwa:


Prezent dla Akzs
prompt: Alex/Izzie i tekst:
Girl you got me tripping on sunshine
God knows you just made my day
Since you came around, no
I just can't slow down, no
I wanna see you walk in my way

[Jesus Jackson - Running on sunshine]
liczba słów: 231


To raczej ja szukam ciebie, a nie ty mnie, wiem to. Czasem pomaga mi przypadek, czasem ja pomagam przypadkowi.

Kawa w ciągu dnia, nic wielkiego, teraz wzruszenie ramionami, tak, drobiazg, kupowałem dla siebie. Pamiętałem, jaką, bo trudno zapomnieć, że ktoś może tak przesładzać kawę, jak ty. Nie ma za co. I proszę, już się uśmiechasz, więc ja też się uśmiechnę, bo kto by się oparł. Poza wszystkim, masz najbardziej zaraźliwy uśmiech, jaki widziałem.
Obiad, na patio albo u naszego ulubionego nieprzytomnego pacjenta. Wtedy jest nas więcej niż dwoje, ale i tak siedzimy obok siebie, te zawirowania uczuciowe (hormonalne, bez dwóch zdań, trzy kobiety to trzy pms-y i o wiele za dużo estrogenu. No i jeszcze ta baba O’Malley...) wpływają nawet na wybór krzeseł w „jadalni”, co jest raczej śmieszne, ale póki co, jak najbardziej po mojej myśli.
No i schody. O nich decyduje przypadek i może dlatego najbardziej je lubię. Winda już niedługo zostanie pewnie nazwana „Grey-Shepard”, z tego co widziałem i słyszałem, oni praktycznie z niej nie wysiadają, nie wiem, kiedy znajdują czas dla pacjentów. Poza tym przejażdżki są dla leniwych, mówiłem ci o tym dawno temu i od tamtej pory też korzystasz ze schodów. I spotykamy się tam niemal codziennie, krótko, w przelocie, uśmiech, dłoń, czasem zamienimy kilka zdań i już, ale od razu lepiej się pracuje.

Bo lubię spotykać cię po drodze, bez względu na to, gdzie idę.


***


Prezent dla Szarej
prompt: Michael/Sara, rozmowa telefoniczna z 2x04
spoilery: do 2x13
ilość słów: 196


- Sara? To ja.

Zimno ściany, smród wilgoci i pleśni – właściwie nie docierały do jego świadomości. Zawsze, odkąd był małym chłopcem, od czasu... od czasu zamknięcia, jego umysł wychwytywał wszystkie, nawet najmniejsze bodźce. Ale teraz każda zbędna informacja była spychana gdzieś, niechciana, niepotrzebna, bo wszystko, co się liczyło w tej chwili to fakt, że Sara go teraz słucha. A on musi wykorzystać tę szansę, której przecież w ogóle nie powinien mieć, żeby powiedzieć jej to, co ważne.

- To było prawdziwe, Saro. Ty i ja.

*

- Halo? Michael?
Michael?
Michael?


*

- Michael, to ja.

To była ta łatwa część: zadzwonić do Michaela. Przynajmniej teraz, kiedy nie miała dokąd iść, z kim porozmawiać, co zrobić dalej. Nie radziła sobie z tym wszystkim, nie radziła sobie z niczym. W głowie miała totalny chaos, uciekaj, zjedz coś, ojciec nie żyje, prześpij się, oglądaj się za siebie, zadzwoń do Michaela, staraj się przeżyć.
Sara nigdy nie dawała sobie rady w trudnych sytuacjach. Teraz miała za sobą śmierć ojca, kilka prób zabicia jej, przypalenie mężczyzny żelazkiem, zszywanie sobie rany igłą i nitką... „Trudne sytuacje” to nie było chyba nawet bliskie określenie tego, co się działo.

- Potrzebuję cię. Proszę.

Date: 2006-12-25 12:05 pm (UTC)
From: [identity profile] kubis.livejournal.com
Serduszko: "& hearts ;" (bez spacji i "").

Nie śpisz, bo są święta, a potem będziesz mówić, że się nie wysypiasz i "nigdy więcej"XD

Date: 2006-12-25 02:24 pm (UTC)
From: [identity profile] magdalith.livejournal.com
Jerzu, nigdy więcej... -__-

Profile

kubis: (Default)
kubis

January 2021

S M T W T F S
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jan. 2nd, 2026 01:35 pm
Powered by Dreamwidth Studios