M jak Meme
Jun. 6th, 2006 08:29 pmO sso chodzii? Ktokolwiek w komentarzu do tej notki wyrazi chęć, dostanie ode mnie literkę, potem musi wymyślić 10 słów, które zaczynają się od tej litery oraz napisać krótkie wyjaśnienie, co to słowo dla niego znaczy, z czym mu się kojarzy.
Ja dostałam S od
dark_vanessa.
Syriusz - to chyba najbardziej oczywiste z oczywistych. Od trzeciego tomu po dzień dziesiejszy moja ulubiona postać HP. Gdybym była z nim w szkole, właściwie na pewno bym się w nim zakochała. Jestem świadoma, że jest w książkach JKR kilka lepszych postaci, ale cóż... Syriusz jest jeden. A właściwie był, niestety.
Sayid - kolejny z oczywistych. Tu odwrotnie niż w przypadku Syriusza - prawdopodobnie bym nie lubiła go tak bardzo w rzeczywistości - te drzazgi, Henry... Co zabawne, Sayid był "skazany" na moją sympatię jeszcze przed tym, jak obejrzałam jakikolwiek odcinek Lost, ponieważ Naveena widziałam niedługo przedtem w "Bride & Prejudice" (teraz jak oglądam z nim te taneczne sceny... XDDD). A w serialu jest to jedna z najciekawszych postaci, posiadająca najlepsze flashbacki i bardzo, bardzo interesująca. No i jest połową mojego OTP :)))
Sawyer - facet, którego nawet nie lubiłam na początku (poza Sceną z Jabłkiem), ale o tak, doceniałam jego wygląd jak najbardziej ;)) Ma po prostu piękną twarz, co tu dużo mówić (tak, tak, inne rzeczy też niczego sobie, ale mnie urzekła twarz). Potem stopniowo zaczęłam go lubić, ma ten urok, który na mnie działa. Może mi nie pasować jako conman, ale uroku osobistego nikt mu nie odmówi. Jak chce, to potrafi. No i jest połową mojego OTP ;)))
Sieć - czyli Internet, czyli home, sweet home;) Mnóstwo mojego wolnego czasu kręci się wokół netu - znajomi, fanfiction, fora, bollywood etc. Ale zapewne wiecie, o czym mówię ;)
Samotność - coś, czego boję się najbardziej.
Shah Rukh Khan – bynajmniej nie mój ulubiony-ulubiony aktor bolly, ale on jest aktualnie ikoną i znają go nawet Ci, którzy o Bollywood słyszeli mało. A Bollywood to mój nowy (no, mniej więcej tak długi, jak Lost) Obłęd, chyba nawet większy jeśli chodzi o chodzenie po stronach, szukanie itp.
SBCh – Syndrom Braku Chłopa (all rights reserved Chat Mirriel). Każda czasem ma. Ja też czasem mam.
Siewca Wiatru – akurat stoi na półce nad moją głową. Czytałam mało fantasy i fantastyki, a tę książkę uwielbiam. Daimon Frei – mmmrr.
Szał – albo Obłęd – mam nieustannie, w końcu się jest Świrem. Ale są też Szały „tematyczne” (a jak nie ma, to ja je właśnie stworzyłamXD) – u mnie np. fanfiction, Bollywood, Lost (ale Lost to głównie głupawkogenny Szał;)).
Sesja – brrrrrrrrr!
I R od Magdalith
Rok – mnóstwo czasu, mnóstwo rzeczy może się zmienić (w ogóle twierdzę, że w jednej chwili świat może przestać istnieć, zmiana może być błyskawiczna, ale rok zmienia dużo). Ja niedługo zakończę (szczęśliwie, miejmy nadzieję) pierwszy rok akademicki i mogę powiedzieć, że nie żałuję, że cieszę się, że tu jestem, tu w Krakowie, budowałam sobie nowy-stary świat. (Ale jakby ktoś wątpił – chcę do domu na wakacje juuuuż!)
Romantyzm – jako epoki – nie znoszę, denerwuje mnie i drażni. Nie jestem typem romantycznym – kwiaty we włosach, głowa w chmurach, poezja itp. – nie. Ale jakoś gdzieś siedzi we mnie fan historii miłosnych z happy endem, nadzieja na Miłość przez duże M, czułość i wrażliwość na niektóre rzeczy.
Rower – nie umiem na nim jeździć, co wzbudza pewną sensację, komukolwiek się przyznam. No dobra, były dwa wyjątki, które w tej samej sytuacji, co ja;)
Real – czyli coś, co podobno istnieje;) A tak poważnie, za Real uważam nasze Barłogi, zjazdy, zloty etc. – kiedyś nie widzieliśmy się w ogóle i było ok. Potem nie widzieliśmy się pół roku i jakoś było. Teraz widujemy się co trzy miesiące, a ja ciągle chcę jeszcze. Przywiązałam się do Was szalenie. Serio serio.
Rafa – Wielka Koralowa konkretnie ;) Coś, co kiedyś chciałabym zobaczyć. Na pierwszym miejscu jest Wielki Kanion od kilku ładnych lat, ale gdzieś między miejscem 2 a x (ile ja bym chciała zobaczyć/zwiedzić/przejść/wejść etc...) jest właśnie Wielka Rafa Koralowa.
Ranek – nie lubię wstawać wcześnie rano. Zdecydowanie wolę siedzieć w nocy do drugiej, trzeciej i wstawać o dziesiątej, jedenastej, a nie zrywać się o siódmej czy ósmej. I pomyśleć, że jak byłam mała, zrywałam się w niedziele o siódmej...
Rów – Wielki Mariański. Nie należy tu bynajmniej kojarzyć tego geograficznie, ale psychologicznie. Rów. Każdy czasem ma. Ja też czasem miewam. Krótkie, za to intensywne.
Remus - Czuję z nim więź duchową, mam mnóstwo nieokreślonych (pozytywnych) uczuć co do niego i co do mojego do niego stosunku. To jest facet idealny wręcz. Jest niesamowicie ciepły (ja go tak widzę), spokojny, inteligentny, odpowiedzialny etc., a przy tym coś mu drzemie pod skórą, ta dzikość, z którą nauczył się sobie radzić, ale nadal nie do końca się pogodził. Facet, który zasługuje na mnóstwo miłości, ciepła i szczęścia, więc jak mu tego Rowling nie da, to to będzie nieprawdopodobna niesprawiedliwość (niech chociaż jeden z nich...). W szkole zapewne zakochałabym się, jak mówiłam, w Syriuszu, ale myślę, że to z Remusem byłabym szczęśliwsza, bo dałby mi też to, czego Syriusz by chyba nie mógł - poczucie bezpieczeństwa.
Reverte Arturo Perez (podpatrzone na www.pbi.edu.pl „Gogh Vincent Van”XD) – pisarz, który nauczył mnie doceniać i lubić opisy. Pisarz, którego na półce mam trzy książki, które czekają na lepsze jutro (wakacje). Pisarz, którego przeczytałam książki też trzy i stwierdzam, że jego styl, jego prowadzenie historii i jego styl (czy ja wspominałam o jego stylu?;)) jest tym, co Kubisie lubią bardzo.
Rondo – najczęściej odwiedzane przeze mnie punkty Krakowa, bynajmniej nie z wyboru. Rondo Mogilskie to miejsce, do którego w godzinach szczytu żaden GROM by się nie wdarł, nie odstawszy swojego w korkach. Codziennie mijam kilka rond, ostatnio liczyłam – z domu do dziekanatu 5, z domu na hindi 6 czy 7.
Ja dostałam S od
Syriusz - to chyba najbardziej oczywiste z oczywistych. Od trzeciego tomu po dzień dziesiejszy moja ulubiona postać HP. Gdybym była z nim w szkole, właściwie na pewno bym się w nim zakochała. Jestem świadoma, że jest w książkach JKR kilka lepszych postaci, ale cóż... Syriusz jest jeden. A właściwie był, niestety.
Sayid - kolejny z oczywistych. Tu odwrotnie niż w przypadku Syriusza - prawdopodobnie bym nie lubiła go tak bardzo w rzeczywistości - te drzazgi, Henry... Co zabawne, Sayid był "skazany" na moją sympatię jeszcze przed tym, jak obejrzałam jakikolwiek odcinek Lost, ponieważ Naveena widziałam niedługo przedtem w "Bride & Prejudice" (teraz jak oglądam z nim te taneczne sceny... XDDD). A w serialu jest to jedna z najciekawszych postaci, posiadająca najlepsze flashbacki i bardzo, bardzo interesująca. No i jest połową mojego OTP :)))
Sawyer - facet, którego nawet nie lubiłam na początku (poza Sceną z Jabłkiem), ale o tak, doceniałam jego wygląd jak najbardziej ;)) Ma po prostu piękną twarz, co tu dużo mówić (tak, tak, inne rzeczy też niczego sobie, ale mnie urzekła twarz). Potem stopniowo zaczęłam go lubić, ma ten urok, który na mnie działa. Może mi nie pasować jako conman, ale uroku osobistego nikt mu nie odmówi. Jak chce, to potrafi. No i jest połową mojego OTP ;)))
Sieć - czyli Internet, czyli home, sweet home;) Mnóstwo mojego wolnego czasu kręci się wokół netu - znajomi, fanfiction, fora, bollywood etc. Ale zapewne wiecie, o czym mówię ;)
Samotność - coś, czego boję się najbardziej.
Shah Rukh Khan – bynajmniej nie mój ulubiony-ulubiony aktor bolly, ale on jest aktualnie ikoną i znają go nawet Ci, którzy o Bollywood słyszeli mało. A Bollywood to mój nowy (no, mniej więcej tak długi, jak Lost) Obłęd, chyba nawet większy jeśli chodzi o chodzenie po stronach, szukanie itp.
SBCh – Syndrom Braku Chłopa (all rights reserved Chat Mirriel). Każda czasem ma. Ja też czasem mam.
Siewca Wiatru – akurat stoi na półce nad moją głową. Czytałam mało fantasy i fantastyki, a tę książkę uwielbiam. Daimon Frei – mmmrr.
Szał – albo Obłęd – mam nieustannie, w końcu się jest Świrem. Ale są też Szały „tematyczne” (a jak nie ma, to ja je właśnie stworzyłamXD) – u mnie np. fanfiction, Bollywood, Lost (ale Lost to głównie głupawkogenny Szał;)).
Sesja – brrrrrrrrr!
I R od Magdalith
Rok – mnóstwo czasu, mnóstwo rzeczy może się zmienić (w ogóle twierdzę, że w jednej chwili świat może przestać istnieć, zmiana może być błyskawiczna, ale rok zmienia dużo). Ja niedługo zakończę (szczęśliwie, miejmy nadzieję) pierwszy rok akademicki i mogę powiedzieć, że nie żałuję, że cieszę się, że tu jestem, tu w Krakowie, budowałam sobie nowy-stary świat. (Ale jakby ktoś wątpił – chcę do domu na wakacje juuuuż!)
Romantyzm – jako epoki – nie znoszę, denerwuje mnie i drażni. Nie jestem typem romantycznym – kwiaty we włosach, głowa w chmurach, poezja itp. – nie. Ale jakoś gdzieś siedzi we mnie fan historii miłosnych z happy endem, nadzieja na Miłość przez duże M, czułość i wrażliwość na niektóre rzeczy.
Rower – nie umiem na nim jeździć, co wzbudza pewną sensację, komukolwiek się przyznam. No dobra, były dwa wyjątki, które w tej samej sytuacji, co ja;)
Real – czyli coś, co podobno istnieje;) A tak poważnie, za Real uważam nasze Barłogi, zjazdy, zloty etc. – kiedyś nie widzieliśmy się w ogóle i było ok. Potem nie widzieliśmy się pół roku i jakoś było. Teraz widujemy się co trzy miesiące, a ja ciągle chcę jeszcze. Przywiązałam się do Was szalenie. Serio serio.
Rafa – Wielka Koralowa konkretnie ;) Coś, co kiedyś chciałabym zobaczyć. Na pierwszym miejscu jest Wielki Kanion od kilku ładnych lat, ale gdzieś między miejscem 2 a x (ile ja bym chciała zobaczyć/zwiedzić/przejść/wejść etc...) jest właśnie Wielka Rafa Koralowa.
Ranek – nie lubię wstawać wcześnie rano. Zdecydowanie wolę siedzieć w nocy do drugiej, trzeciej i wstawać o dziesiątej, jedenastej, a nie zrywać się o siódmej czy ósmej. I pomyśleć, że jak byłam mała, zrywałam się w niedziele o siódmej...
Rów – Wielki Mariański. Nie należy tu bynajmniej kojarzyć tego geograficznie, ale psychologicznie. Rów. Każdy czasem ma. Ja też czasem miewam. Krótkie, za to intensywne.
Remus - Czuję z nim więź duchową, mam mnóstwo nieokreślonych (pozytywnych) uczuć co do niego i co do mojego do niego stosunku. To jest facet idealny wręcz. Jest niesamowicie ciepły (ja go tak widzę), spokojny, inteligentny, odpowiedzialny etc., a przy tym coś mu drzemie pod skórą, ta dzikość, z którą nauczył się sobie radzić, ale nadal nie do końca się pogodził. Facet, który zasługuje na mnóstwo miłości, ciepła i szczęścia, więc jak mu tego Rowling nie da, to to będzie nieprawdopodobna niesprawiedliwość (niech chociaż jeden z nich...). W szkole zapewne zakochałabym się, jak mówiłam, w Syriuszu, ale myślę, że to z Remusem byłabym szczęśliwsza, bo dałby mi też to, czego Syriusz by chyba nie mógł - poczucie bezpieczeństwa.
Reverte Arturo Perez (podpatrzone na www.pbi.edu.pl „Gogh Vincent Van”XD) – pisarz, który nauczył mnie doceniać i lubić opisy. Pisarz, którego na półce mam trzy książki, które czekają na lepsze jutro (wakacje). Pisarz, którego przeczytałam książki też trzy i stwierdzam, że jego styl, jego prowadzenie historii i jego styl (czy ja wspominałam o jego stylu?;)) jest tym, co Kubisie lubią bardzo.
Rondo – najczęściej odwiedzane przeze mnie punkty Krakowa, bynajmniej nie z wyboru. Rondo Mogilskie to miejsce, do którego w godzinach szczytu żaden GROM by się nie wdarł, nie odstawszy swojego w korkach. Codziennie mijam kilka rond, ostatnio liczyłam – z domu do dziekanatu 5, z domu na hindi 6 czy 7.
no subject
Date: 2006-06-06 09:50 pm (UTC)