kubis: (dłoń)
[personal profile] kubis
Napisane na lostowe challenge - tekst do 1x16 Outlaws.
Miał być slash, nie ma slasha (sorri, dudes). Jest AU, Sawyer, Sayid (oczywiście;)).
Nie jestem zadowolona z tego tekstu, ale cóż. Wklejam.

Edit: mała zmiana dot.dobrego wychowania Sayida;) Nilc zauważyła fragment, do którego ja też nie byłam przekonana, więc poprawiłam. (otóż Sayid nie powiedziałby, że idzie się wysikać;))



Przebiegający obok dzik wepchnął go z całej siły w kałużę.
- Tak wyobrażasz sobie polowanie? Czy po prostu postanowiłeś urządzić sobie kąpiel błotną?
Sawyer uniósł głowę. Sayid stał w zaroślach parę kroków od niego.
- Hahaha, Ali, chyba dzisiaj twój dzień pana dowcipnego. Ale może pójdziesz obdarzać kogoś innego próbkami swojego poczucia humoru? Na mnie twoje uroki nie działają, ale może ktoś się skusi.
Sayid podszedł i wyciągnął rękę. Sawyer spojrzał na niego nieufnie, ale chwycił oferowaną dłoń. Po chwili stał już pewnie na nogach. Czasem zastanawiał się, skąd w niższym i wcale nie tak znowu umięśnionym Irakijczyku tyle siły, ale zawsze podsumowywał to krótkim: „żołnierz”, co jego zdaniem wyjaśniało prawie wszystko, jeśli chodzi o Sayida. Siłę, robienie swojej roboty bez rozgłaszania tego wszem i wobec, spokój i opanowanie w momentach kryzysowych… Sawyer zacisnął pięść. Metody prowadzenia dyskusji też wyjaśniało.
- Więc? Polowanie?
- Tak. Muszę dorwać sukinsyna.
Sayid uśmiechnął się pod nosem. To już kolejny raz dzisiaj, przemknęło przez głowę Sawyerowi, cuda się zdarzają.
- Nie chcę ci odbierać przyjemności, ale to tylko dzik. Nie morderca staruszek.
- Dla mordercy staruszek ty i Jack na pewno urządzilibyście własną imprezę. Z dzikami muszę radzić sobie sam, bo nawet Locke gdzieś wybył.
Już w połowie pierwszego zdania zaklął się w duchu. Widział jak Sayid automatycznie zamyka się w sobie na samo wspomnienie tego, co mu zrobił. To było coś, w czym Sawyer dostrzegał wyłom z kategorii „żołnierz”. Zawodowiec powinien iść na bitwę zdeterminowany, robić tam, co do niego należy, a potem wrócić do domu i przejść nad tym do porządku dziennego. Nie traktować wojny jako samego siebie. Sayid tego nie potrafił. Może dlatego już nie był w armii. A może on sam, Freud od siedmiu boleści, nie ma pojęcia, o czym mówi…
- Sawyer? Słyszysz, co mówię?
- Hm? – przerwał filozoficzne rozmyślania nad psyche Mohammada i spojrzał na niego.
- Powiedziałem, że mogę pomóc ci go odnaleźć.
Sawyer przez chwilę myślał, że się przesłyszał.
- Ty? Znasz się na polowaniu?
- A czym to się różni od tropienia wroga?
Sawyer wrzucił w myślach kuleczkę do słoika „żołnierz”.
- Jasne. Mimo wszystko chyba nie skorzystam.
- Jak chcesz – wzruszył ramionami Sayid. – Ale obaj wiemy, że sam go nie znajdziesz, bo jesteś najbardziej miastowym typem na tej wyspie. No, może jeszcze Charlie, ale on się wyrabia.
Sawyer skrzywił się, słysząc porównanie.
- Nie masz pojęcia o tropieniu, więc sam sobie nie poradzisz – powtórzył Sayid. – Potrzebny ci ktoś do pomocy. O ile wiem, w grę wchodzą trzy osoby – ja, John i Kate. John z Boone’em prawie nie bywają w obozie, mają swoje własne polowania, Kate nie poprosisz, bo to by cię kosztowało zbyt dużo testosteronu. Zostaję ja. Ale w porządku – Sayid podniósł ręce w geście poddania. – Jak chcesz.
Odwrócił się i ruszył w kierunku plaży. Sawyer bił się w myślach z samym sobą i po kilku sekundach zawołał:
- Ali!
Sayid odwrócił się.

***

Czterdzieści pięć minut później Sawyer miał już dość. Po godzinie szedł już tylko napędzany siłą woli. Nie da satysfakcji Alemu, który – jeśli nie liczyć plam potu na koszulce – wyglądał, jakby w ogóle się nie zmęczył.
W końcu Sayid zatrzymał się.
- Chwila przerwy.
Sawyer oparł się ciężko o najbliższe drzewo.
- Zmęczony? – spytał z przekąsem. Sayid obejrzał go, zlanego potem i ciężko oddychającego, od stóp do głów i powiedział z politowaniem:
- Wrócę za parę minut. Odpocznij.
Sawyer usiadł więc na ziemi, oparł głowę o pień i wdychał wilgotne powietrze. Wyglądało na to, że cała złość na przeklętego zwierzaka wydostała się przez jego pory skóry i pozostało tylko zmęczenie.
Usłyszał szelest krzaków i przez chwilę myślał, że to Sayid. Dźwignął się z ziemi, przybrał nonszalancką minę wcale-nie-jestem-zmęczony i stanął oko w oko z dzikiem.
Przez chwilę patrzył na niego i ani drgnął. Potem powoli wyciągnął broń i cały czas nie spuszczając wzroku ze zwierzęcia wycelował.
Nagle przed oczami stanął mu zalany deszczem parking i mężczyzna, który miał być Sawyerem. Który powinien być Sawyerem, żeby on, James Ford, mógł zacząć życie od nowa.
Ale nie był. Nie był jego pieprzonym katharsis. Był po prostu sprzedawcą krewetek, tak jak ten dzik jest po prostu dzikiem. Może tylko bardziej upierdliwym niż inne.
Opuścił broń.

Kiedy obrócił głowę, zobaczył stojącego pod drzewem Sayida.
- To tylko dzik – rzucił. Schował pistolet, rozejrzał się i ruszył w kierunku plaży. Słyszał za sobą ciche kroki Irakijczyka i był wdzięczny, że ten nic mówi. Sprawa była zamknięta.

Date: 2006-08-07 07:02 pm (UTC)
From: [identity profile] dark-vanessa.livejournal.com
Niestety, brat mnie już przegania i nie zdążę napisać wnikliwego komentarza, ale powiem krótko:
Jeżeli będziecie tak uparcie zmuszać mnie do czytania Sawyer/Sayid, to wam w końcu uwierzę.

podsumowywał to krótkim: „żołnierz”, co jego zdaniem wyjaśniało prawie wszystko, jeśli chodzi o Sayida. - kwintesencja Sayida i dokładnie tak wyobrazam sobie sposob, w jaki sawyer ocenia ludzi.

Date: 2006-08-07 07:06 pm (UTC)
From: [identity profile] kubis.livejournal.com
Jeżeli będziecie tak uparcie zmuszać mnie do czytania Sawyer/Sayid, to wam w końcu uwierzę.
:D I o to chodzi:)) Slash czy nie slash (chociaż lepiej slash;)) - oni dwaj to największa chemia w serialu. Zdecydowanie. Szkoda, że w drugiej serii było mniej ich wspólnych scen.

Date: 2006-08-08 01:50 am (UTC)
From: [identity profile] pellamerethiel.livejournal.com
Hehe, Sawyer znalazł się w prawie każdym napisanym na to challenge opowiadaniu, co w sumie nie powinno dziwić. XD
Podobało mi się. Niby proste założenie, że zamiast Kate w polowaniu na dzika Sawyerowi towarzyszy Sayid, a jednak jest tu pełno ślicznych, szczegółowych obserwacji, które bardzo przypadły mi do gustu.
- Dla mordercy staruszek ty i Jack na pewno urządzilibyście własną imprezę.
I reakcja Sayida na te słowa... Piękne. Marzy mi się napisanie opowiadania dotykającego delikatnej kwestii tortur z 1x08 i tego, co cała trójka później przeżywała. Z tym, że ja skupiłabym się głównie na Jacku. (szok!) ;P
Świetnie napisałaś o Sayidzie-żołnierzu, jego podejściu do wojny i tym, dlaczego być może nie jest już w armii.
Sawyer wrzucił w myślach kuleczkę do słoika „żołnierz”.
Zdanie perełka.

– Ale obaj wiemy, że sam go nie znajdziesz, bo jesteś najbardziej miastowym typem na tej wyspie.
Hihi, a ja myślałam, że perwersyjne rodzeństwo. Ale Shannon by Sayid na pewno nie wymienił. XD

Był po prostu sprzedawcą krewetek, tak jak ten dzik jest po prostu dzikiem.
Bardzo dobre podsumowanie. Nie wiem, czemu jesteś niezadowolona z tego opowiadania. Moim zdaniem wyszło świetnie. :)

Przepraszam za nieskładność komentarza, jest prawie 4 (sic!) i pora kłaść się spać. ;)




Date: 2006-08-08 09:21 am (UTC)
From: [identity profile] kubis.livejournal.com
Przeczytałam Twoją odpowiedź o 4 rano (jak Klub Cierpiących Na Bezsenność, normalnieXD), ale stwierdziłam, że odpowiem już rano.

Hihi, a ja myślałam, że perwersyjne rodzeństwo. Ale Shannon by Sayid na pewno nie wymienił. XD
Boone w tym czasie latał już za Locke'iem do dżungli, więc już nie był taki miastowy;) A Shannon... Chyba Sayid nawet nie wyobrażał sobie Shannon nie-miejskiej;)

Dzięki za komentarz, fajnie, że komuś się podobało;) Mnie w tym tekście parę rzeczy zgrzyta.
Dzięki za dobre słowa :)

Date: 2006-08-08 06:33 pm (UTC)
From: [identity profile] le-mru.livejournal.com
- Hahaha, Ali, chyba dzisiaj twój dzień pana dowcipnego. Ale może pójdziesz obdarzać kogoś innego próbkami swojego poczucia humoru? Na mnie twoje uroki nie działają, ale może ktoś się skusi.

Tu się skwiczałam. 100% Sawyer.

bo nawet Locke gdzieś wybył.

Wczoraj KIC: wybuchł.

O nie, chyba się zakwikam, Outlaws teraz w TV... XDDD

Ale nie był. Nie był jego pieprzonym katharsis. Był po prostu sprzedawcą krewetek, tak jak ten dzik jest po prostu dzikiem. Może tylko bardziej upierdliwym niż inne.
Opuścił broń.


Dobre zdanie, świetne zakończenie. Mocno zgrzytają za to proporcje tekstu i wypowiedzi Sayida: nie powiedziałby "siku", "Charlie się wyrabia", "kosztowałoby cię to dużo testosteronu", itd. On ma inny styl.

Date: 2006-08-08 06:41 pm (UTC)
From: [identity profile] kubis.livejournal.com
Siku zmieniłam;)
Chyba masz rację z tymi testosteronem, ale o Charlie'em już mógłby tak powiedzieć.
Może to kwestia tego, że ja oglądałam Lost z napisami, może przez to trudniej mi wyłapać niuanse językowe Sayida;) Ale zgadzam się, że przy nim trzeba uważać, tu mi nie wyszło:]

Dzięki!

Date: 2006-08-14 08:52 pm (UTC)
ext_13247: (ana lucia home)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Dla mordercy staruszek ty i Jack na pewno urządzilibyście własną imprezę.

Yay! I jaka święta prawda. Niemalże policja myśli XD

Wybacz, że komentuję dopiero teraz - I suck at komentowanie, wiem.

Podobał mi się pomysł, bardzo podobało mi się zakończenie i ten AU któremu nie aż tak wiele brakuje do bycia kanonem.

I pieprzone katharsis. Oj tak, kto nie szuka pieprzonego katharsis.

Date: 2006-08-15 06:16 pm (UTC)
From: [identity profile] kubis.livejournal.com
Wybacz, że komentuję dopiero teraz - I suck at komentowanie, wiem.
Nie ma za co;)
I suck at komentowanie too.

ten AU któremu nie aż tak wiele brakuje do bycia kanonem.
Gdyby jeszcze tylko scenarzyści to zrozumieli...:P

Dzięki!

Date: 2006-08-19 11:19 pm (UTC)
ext_13247: (fundamentalist christian)
From: [identity profile] novin-ha.livejournal.com
Wszystkiego najlepsiejszego z okazji urodzin, dear! ::hugs::

Date: 2006-08-20 12:23 am (UTC)
From: [identity profile] kubis.livejournal.com
Dzięki!!! ::hugs::
:)))

Date: 2006-08-20 04:34 pm (UTC)
From: [identity profile] bo-tak.livejournal.com
Wszystkiego najlepsiejszego, Kubiś ;*

Date: 2006-08-20 08:37 pm (UTC)
From: [identity profile] kubis.livejournal.com
Dzięki!! :)

Profile

kubis: (Default)
kubis

January 2021

S M T W T F S
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jan. 10th, 2026 02:33 am
Powered by Dreamwidth Studios